A cóż to za pytanie?
Bardziej trapi fakt że istnieje coś takiego jak fałszywa przyjaźń.
Ale czy przyjaźń sama w sobie nie jest absolutnym dobrem? w związku z czym fałszywa przyjaźń jest błędnym terminem w kategoriach znaczeniowych.
Chociaż termin ‚fałszywa przyjaźń’ nadaje spojrzenie z jakiejś perspektywy, subiektywne.

Przyjaźń istnieje a i owszem
i to ta najszersza i najprawdziwsza.
Tylko nie zawsze nas stać na tak wysokie uczucia.
Co trzeba dać:
empatię, szczerą chęć pomocy, opiekę, wyzbyć się cynizmu, chęć uszczęśliwiania siebie nawzajem
a w zamian otrzymujemy niewiarygosnie pozytywny ładunek,
energię
uśmiech
spokój ducha
i wiernego przyjaciela

Dobro okazane powraca.

Kurczę, ludzie, to takie proste.

Teraz ja pytam: czy pytanie o istnienie prawdziwej przyjaźni jest wyrażeniem troski o relacje międzyludzkie, czy podsycaniem zawiści?
I znów ukujemy kolejny patetyczny slogan a la ‚Miłość nie istnieje’?