I tak, wpatruję się w monitor, czekając aż przyjdzie jakaś myśl, refleksja, aż się melancholijnie zrobi.
Nic, nic, nic.
Cicho.. głucho, pusto w głowie.
Żadnej frustracji, złamanego serca, choćby sprzeczki.
Co by wyrzucić z siebie, anonimowo.
Oczy szczypią.
W stupor wpadam.
Na nic to, na nic.