a jednak. totalne otępienie, mózg na rezerwie. poziom wypowiedzi spada, leci na łeb a szyję i ogranicza się do dźwięków nieartykułowanych. koordynacja ruchów ledwie starcza na chodzenie.
 
z nadzieją dopatrywałam się wiosny w styczniu. a tu masz. śnieg. niespodziewany. irytujący. bo kto to widział. i znów breja, przedzieraj się przez to obrzydliwie zasyfione miasto.
chlew mieszczaństwa a widzi się jako wielki świat.
szkoda, szkoda.

a skąd ten bałagan w mieszkaniu?