krysia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2008

Medialne. Będzie dobry materiał.

Tu przywołam wiersz Z. Herberta:

Pan Cogito czyta gazetę

Na pierwszej stronie
meldunek o zabiciu 120 żołnierzy

Wojna trwała długo
można się przyzwyczaić

Tuż obok doniesienie
o sensacyjnej zbrodni
z portretem mordercy

Oko Pana Cogito
przesuwa się obojętnie
po żołnierskiej hekatombie
aby zagłębić się z lubością
w opis codziennej makabry

trzydziestoletni robotnik rolny
pod wpływem nerwowej depresji
zabił swą żonę
i dwoje małych dzieci

Podano dokładnie
przebieg morderstwa
położenie ciał
i inne szczegóły

120 poległych
daremnie szukać na mapie
zbyt wielka odległość
pokrywa ich jak dżungla

nie przemawiają do wyobraźnie jest ich za dużo
cyfra zero na końcu
przemienia ich w abstrakcję
temat do rozmyślania:
arytmetyka współczucia

Może nie dokładnie sto, ale oscyluje wokół tej liczby. A chodzi o liczbę dni dzielących studniówkę w Sowińskim od egzaminów maturalnych.
A narazie mamy póltora tygodnia i równie wielkie odliczanie.
Zrobiłam wielkie oczy gdy już w grudniu doszły mnie słuchy, że dziewczyny mają, lub są w trakcie poszukiwań kreacji na studniówkę. ?!? . Mamy grudzień, impreza w lutym / dokładniej drugiego lutego/ termin jakiś taki odległy, nierealny, a wy już o sukienkach. dajcie spokój.
Przyszedł styczeń i się zaczęło.
Gdy tematy się wyczerpywały, zazwyczaj padało pytanie: masz już sukienkę na studniówkę?
A potem: jaką?
I o poszukiwaniach. Rany ile ona się nachodziła po tych galeriach, sklepach, butikach…!
A to kieca, a to buty dopasuj, ta się do makijażystki zapisała, a tamta musi iść na solarium.
I stoję wśród nich i mi ręce opadają. I płacz: Że nic nie mogę znaleźć, że cholera mnie bierze, że nie mam kiedy, i że pójdę w wyciągnietym swetrze. O!
A to tylko dwa tygodnie, a ja buty muszę znaleźć, jak mam kupić buty jak nie wiem jak wygląda moja sukienka?! – po prostu frustracja.
I myślę w końcu, po co to wszystko? Sobota, szast prast i po studniówce. Wrócimy do szkoły i będzie tak samo. Kiedyś były białe bluzki, spódnice ciemne i koniec. Studniówka w szkole, tak miło, szkolnie…
Nie… teraz wielki bal, sala musi być, balowa! a jakże! / co prawda Hotel Sobieski pod tym względem to jakaś porażka, będziemy po ścianach chodzić, bo inaczej palca między ludzi się nie wciśnie/
Tu planują biforek, tam afterek w modnym klubie…

Komu potrzebna ta szamotanina?
Oczywiście, bal na sali gimnastycznej to zupełny obciach. Lepiej drogi hotel i kieca wydumana.

Co dziewczyna musi zrobić przed studniówką?
1. Schudnąć. Wszystkie gadają o dietach. Nieważne czy ważą 47 kg przy wzroście 170, czy więcej
2. Poszukać i zakupić kreację. Musi być powalająca.
3. Do wyszukanej kreacji, wyszukane buty.
4. Solarium. Dla pięknej cery i co by nie wyglądać  jak córka młynarza.
5. Manicure. U kosmetyczki. Sama, to sobie robi na codzień.
6. Fryzjer. Zasada: Masz proste, skręć je; Masz loki, wyprostuj. W ten sposób osiągniesz efekt megametamorfozy. / na lepsze, czy na gorsze.. whatever…
7. Makijażysta. Fachowe oszpachlowanie.
Teraz tylko drobny dodatek w postaci biżuterii i jest gotowa na studniówkę.
Radzę po imprezie makijażu nie zmywać, szkoda kasy, a można się przecież jeszcze na mieście pokazać.

niemożliwie

1 komentarz

a jednak. totalne otępienie, mózg na rezerwie. poziom wypowiedzi spada, leci na łeb a szyję i ogranicza się do dźwięków nieartykułowanych. koordynacja ruchów ledwie starcza na chodzenie.
 
z nadzieją dopatrywałam się wiosny w styczniu. a tu masz. śnieg. niespodziewany. irytujący. bo kto to widział. i znów breja, przedzieraj się przez to obrzydliwie zasyfione miasto.
chlew mieszczaństwa a widzi się jako wielki świat.
szkoda, szkoda.

a skąd ten bałagan w mieszkaniu?

Początek

1 komentarz

I tak, wpatruję się w monitor, czekając aż przyjdzie jakaś myśl, refleksja, aż się melancholijnie zrobi.
Nic, nic, nic.
Cicho.. głucho, pusto w głowie.
Żadnej frustracji, złamanego serca, choćby sprzeczki.
Co by wyrzucić z siebie, anonimowo.
Oczy szczypią.
W stupor wpadam.
Na nic to, na nic.


  • RSS